Rozdział4
Reflektory rozbiły mój wewnętrzny i i tak już słaby spokój... Stanęłam na chwilę, ale mój "chłopak" nie dał za wygraną i pociągnął mnie do przodu. "Nie wiedziałam, że czuł ten sam strach co ja... Myślałam wtedy, że jest pewnym siebie dupkiem". Usiedliśmy przy stoliku gdzie miała rozegrać się typowa w kasynie gra. Drink za drinkiem przelatywał przez nie tylko moje usta, ale i Zarry'ego, który w grę bardzo się wczuł.
Kiedy na moim pięknym, panterkowym zegarku wybijała godzina 5.30 chłopcy zakończyli grę wygraną i wyciągnęli mnie z Kasyna, od obu było czuć alkohol, brzydzę się tym zapachem mimo iż sama też tak pachniałam, albo może trochę mniej... Harry konkretnie nie panował nad sobą, był chamski, kleił się wręcz do mnie, nie rozumiem jak można aż tak się spić... Jadąc w limuzynie do domu siedziałam jak najdalej od tych dwóch idiotów, denerwowali mnie! Kiedy wysiedliśmy musiałam 10 minut stać na zewnątrz w zimnie bo pan Styles nie mógł znaleźć głupich kluczy! "Pamiętam jak byłam na nich, a właściwie niego przez kilka minut, ale potem mi przeszło...". Poszłam do siebie do pokoju i wzięłam moją piżamkę, którą stała się zwykła koszulka, spodenki i papcie[klik].
Poszłam do łazienki na dole bo tylko tam była kabina prysznicowa, w której chciałam wziąć prysznic. Piżamę położyłam na toalecie, a sukienka i inne dodatki rzucałam gdzie popadnie z myślą, że jak wstanę posprzątam. Kiedy już miałam wchodzić pod "ktoś" wtargnął do łazienki! Zalany w trzy dupy(ładnie ujmując)Harry, bez koszuli i spodni, w samych bokserkach wtargnął mi do środka
-Harry, czy zdanie "Nie włazić, będę się myć" mówi Ci coś?-zapytałam lekko wkurzona
-Ja Ci-czknął-Będę Ci towarzyszył-uśmiechnął się
-Nie dzięki, wolę sama się kąpać!-usiadłam na sedesie
-A tak serio, naprawdę myślałaś, że jestem pijany?-zapytał z rozbawieniem szatyn
-Tak, tak myślałam! Pachniesz alkoholem, trząsłeś się na nogach i co najważniejsze przystawiałeś się do mnie!-rozjuszona spojrzałam na niego
-Nie mam słabej głowy spokojnie-puścił mi oczko
-Dobra, dobra, a teraz proszę wyjdź, albo się odwróć!-zarządziłam
-A mogę zakryć oczy?-zapytał jak małe dziecko chcące od rodziców nową zabawkę
-Eh... Okey, ale bez podglądania!-powiedziałam ostatecznie
"Nie mam pojęcia czemu się zgodziłam... Podświadomie nie chciałam żeby został, ale w 80% chciałam tego bardzo..."
Kiedy odwróciłam się w stronę drzwi kabiny zauważyłam, że pan w loczkach podglądał mnie cały czas!
-Harry!-oburzyłam się ze śmiechem
-No co? Piękna jesteś!-podszedł bliżej
-Odsuń się flirciarzu, nie jestem zainteresowana kimś na jedną noc-powiedziałam, a jego mina zrzedła, wyszedł bez słowa trzaskając drzwiami
"Nie wiedziałam jak wtedy bardzo go zraniłam, miał być niewinny żart, a wyszło zranienie uczuć chłopaka, który już wtedy dawał sygnały, że mu się podobam..."
Wow! Kocham ten rozdział! Zakochałam się w tym opowiadaniu :D
OdpowiedzUsuńDodaje dzisiaj rozdział, a więc przy okazji polecę Twój blog. Może ktoś to zauważy, ale raczej wątpię bo też nie mam wielu czytelników xD
Kocham *.*