-Przepraszam, ale muszę wyjść, powinienem niedługo wrócić-chłopak pocałował mnie w policzek i wyszedł przed dom,
Siedział ze mną Connor i ciągle starał się odwrócić moją uwagę od tego, że chłopaków nie ma. Postanowiłam iść do ogródka,
przecież mogli tam iść, może żeby zrobić mi kolejną niespodziankę? Choć szukałam nigdzie nie było moich chłopców...
-Connor! Gdzie oni są?!-podeszłam do chłopaka i chwyciłam go za koszulkę
-Nie wiem, a nawet jakbym wiedział nie mogę powiedzieć!-chłopak złapał mnie za nadgarstki
-Czemu?-moja twarz pokazywała smutek, boję się
-No... Jacyś gangsterzy przyszli po twoich chłoptasiów i Zayn wtedy kiedy poszedł po szampana został napadnięty, oni się tam biją, a ty...-nie dałam mu skończyć bo wybiegłam przed dom, czemu nie wpadłam na to, że tam będą?!
Biegłam chwilę obserwując całe zajście, ale po czułam mocny ból, przeszywał mnie całą. Nagle zobaczyłam coś czego nie chciałam i nie powinnam widzieć. Jakiś bysio po długiej bijatyce z Zayn'em wyciąga pistolet z kieszeni i celuje w mulata. Nagły huk, a ja padam na kolana
-Zayn! Nieeee, ała...-poczułam jak coś cieknie mi po nogach, ale jedyne co widziałam to bezwładnie opadające ciało mulata
-Alex?!-podbiegł do mnie zakrwawiony Harry
-Czemu oni tu przyszli i kim do cholery oni są?!-złapałam się za brzuch
-To są... Oni chcieli... Chcieli Cię kupić po tej pierwszej nocy w kasynie, ale odmówiliśmy, a Zayn dodał, że nie sprzedałby Cię takim tłustym wyrostkom nawet za cenę całego świata, bo tyle jesteś dla nas warta, a oni powiedzieli, że pożałujemy i pożałowaliśmy...-chłopak spojrzał na czerwoną ciecz będącą prawdopodobnie wszędzie, na chodniku, mojej sukience i dłoniach
Zacisnęłam powieki, serio jestem dla nich tak ważna? Podbiegłam do tego gościa co postrzelił Malik'a
-I co kurwa?! Szczęśliwy jesteś, że postrzeliłeś niewinnego człowieka?! Kurwa, jesteś bezuczuciowym chujem i cieszę się, że chłopcy mnie wam nie oddali, bo chyba bym się sama zabiła niż z wami przebywała!-splunęłam mu w twarz i wbiłam paznokcie z zakrwawionej dłoni w ramię
-Uważaj na to co mówisz suko, bo kolejny kochaś może odlecieć-syknął
-Wiesz co?! Możesz mnie zabić, jeśli nie mam Zayn'a, mogę równie dobrze umrzeć!-upadłam na ziemię
-Dobra spadamy stary, bo widzę, że laska niezrównoważona jest-zaśmiał się i odwrócił się w stronę kumpla
-I dobrze, że jestem! Wypierdalajcie!-splunęłam kolejny raz i pobiegłam w stronę zakrwawionego mulata
Obok niego stał już Niall, sprawdzał puls
-Niall, on żyje prawda?-zapytałam i dotknęłam idealnie ogolonej, jeszcze trochę ciepłej twarzy Malik'a
-Tak, Louis zadzwonił po pogotowie, powinni zaraz być-powiedział i spojrzał na krew na sukience
-Alex co Ci się stało?-zapytał z przerażeniem
-Nie wiem, ale strasznie mnie brzuch boli-syknęłam dotykając wspomnianej części ciała
Mina Horan'a zrzedła, nagle podjechał ambulans. Wzięli Zayn'a na nosze i nagle zwrócili się do mnie
-Też jest pani ranna?-zapytał starszy z ratowników
-Nie wiem, po prostu krew mi leci-zaczęłam szlochać
-Niech pani wsiada, chce pani aby ktoś jeszcze jechał?-mężczyzna otworzył mi szerzej tyły
-Tak, ten chłopak w lokach, proszę-zamknęłam oczy, a po chwili pojawił się obok mnie Harry
-Już dobrze Alex, jestem tu...-posadził mnie sobie na kolanach i delikatnie głaskał po głowie
-Ale Zayn...-moje łzy zostawiały ślad na zakrwawionej koszulce Styles'a
-To tylko mała kula, poradzi sobie-pocałował mnie w czubek noska
-Obyś miał rację Hazz...-położyłam głowę na jego klacie i momentalnie zasnęłam
Obudziłam się gdy dojechaliśmy do szpitala, czyli jakieś 15 minut drogi z naszego domu. Wyjęli Zayn'a i widziałam tylko jak jedzie na salę operacyjną
-Da pani sobie radę? Niech pani idzie do ginekologa skoro coś jest nie tak z dołem-odparł mężczyzna i wskazał gdzie jest ginekolog-Zaraz! Proszę-podał jakiś karnet, bilet, chuj wie co i odszedł
Dzięki temu czemuś od sanitariusza ominęliśmy kolejkę
-Dzień dobry-uśmiechnęła się kobieta, ale jak zobaczyła moją zakrwawioną sukienkę mina jej zbledła-Niech pan wyjdzie, to intymne badanie-powiedziała delikatnie, a Harry wyszedł-To usiądź tam i zaczynamy badanie-wskazała na fotel
Kiedy kobieta badała mnie dowiedziałam się czegoś co zmieniło mój światopogląd, po moich policzkach leciały łzy
-Do widzenia-powiedziałam wycierając łzy
[...]-Alex już wyszła, sala 787? Okey już idziemy-powiedział Styles i złapał mnie za rękę
Nie odzywałam się przez całą drogę, nawet łzy nie uroniłam, ale przed salą gdzie widziałam mulata z zabandażowaną klatką piersiową, zaczęłam płakać
-Alex, z Zayn'em będzie wszystko dobrze, ale...-Harry złapał mnie za ramiona
-Chyba coś stało się dziecku-zaczęłam szlochać
-Jak to "chyba"? Przecież byłaś u ginekologa-zamknął oczy
-No tak i ona powiedziała, że tego dziecka nie ma... Ja poroniłam...-z moich ust wyrwał się gardłowy krzyk, straciłam tą kruszynkę, owoc mojej i Harry'ego miłości...!
-To nie możliwe, to...-po jego policzkach, płynęły łzy
-Zabij mnie, proszę zabij mnie...-nie chciałam żyć, zabiłam własne dziecko, a raczej moja ciekawość i głupota zabiły je...
-Alex...-przytulił mnie, a jego zapłakane, zielone oczy spotkały moje-Nie mogę Cię zabić i nie chcę, bo straciłbym jedyną ważną dla mnie osobę...-pocałował mnie i kciukiem starł moje łzy
-Kocham Cię Harry...-szepnęłam wtulając się w jego ciało





