niedziela, 12 października 2014

Rozdział 8

*UWAGA! Ten rozdział może zawierać śladowe ilości zboczenia! 

Obudziłam się wtulona w tors Harry'ego, czułam się nieswojo ponieważ nie pamiętałam nic, ani naszego pocałunku, ani tego, że zasnęliśmy w jednym łóżku
-Witaj, księżniczko-pocałował mnie w szyję, a jego dłoń spoczęła na moich biodrach
-Hej Harry-sapnęłam lekko spięta
-Co się stało.-zapytał troskliwie
-Nic prócz tego, że nic nie pamiętam-szepnęłam delikatnie
Delikatnie obrócił mnie w swoją stronę i spojrzał w moje oczy
-No to Cię uświadomię-uśmiechnął się i pocałował mnie w usta
Oddałam pocałunek, a urywki imprezy pokazywały mi się przed oczami

Kocham go od samych początków, ale czy nie jestem kolejną panienką do przelecenia?
Kiedy "odlepiliśmy" się od siebie wstałam i ruszyłam do łazienki. Moje potargane włosy starałam się rozczesać szczotką znalezioną przy umywalce, a rozmazany makijaż zmyć za pomocą wacika(znajdował się on w szafce pod umywalką) i wody. Nie było źle, zawsze mogło być gorzej... Był jeden problem, moje ubrania z imprezy nie nadawały się do noszenia, były pogniecione i pachniały alkoholem, jednym słowem ohyda. Weszłam do pokoju, a mój "Ukochany" siedział na łóżku i składał moje wczorajsze ubrania, miłe...
-Harry, nie musisz po mnie sprzątać, dam radę!-usiadłam obok niego i delikatnie cmoknęłam go w policzek
-Tak długo siedziałaś w łazience, że aż zaczęło mi się nudzić, poza tym za 30 minut jedziemy do domu-uśmiechnął się
-A nie możemy sobie zrobić takiego małego, dnia wolnego i zostać u Niall'a, taki odpoczynek dobrze nam zrobi Hazz...-moje usta znajdowały się na wysokości jego ucha
-Pomyślę-odgarnął włosy z mojej twarzy
-Okey...-spojrzałam na jego idealnie wyrzeźbiony tors-Będziesz tak chodził cały dzień?-zapytałam po chwili
-A co?-spojrzał na mnie przygryzając wargę
-Bo nie mam w czym chodzić...-uśmiechnęłam się
-Eh...-podniósł się zrezygnowany i podał mi swoją koszulkę leżącą na szafce
-Zawiodłam Cię?-zapytałam delikatnie
-Nie...-powiedział i pociągnął mnie do kuchni
Siedział tam Niall, Liam, Louis i Zayn, co dziwne nic nie jedli... Na ladzie leżała malutka paczuszka, a obok niej stała zgrzewka wody. Wyjęłam jedną butelkę i wypiłam połowę na raz...
-Widzę, że nasza Alex ma kaca!-zaśmiał się Malik
-Phi... Nie mam kaca!-usiadłam obok Horan'a i wypiłam drugie pół butelki
-Jaaasne...-powiedzieli sarkastycznie wszyscy razem
-Alexa, mam Ci coś do powiedzenia, na osobności-powiedział Niall i pociągnął mnie do salonu przy okazji biorąc paczkę do ręki
Posadził mnie na kanapie po czym usiadł obok i wręczył mi paczkę...
-Słuchaj, to taki wczesny prezent z okazji twoich urodzin-uśmiechnął się
Już miałam otworzyć paczuszkę kiedy usłyszałam
-Poczekaj, na miesiąc możesz ją otworzyć, wtedy będzie idealny czas na to co tam napisałem-położył paczkę obok mnie
Uśmiechnęłam się i przytuliłam chłopaka, ale moja ciekawość nie dawała za wygraną...
Weszliśmy z powrotem do kuchni
-To co? Zamawiamy Pizze!-krzyknęłam równo z Niall'em i uśmiechnęłam się
*12 października, 24.57*
Jeszcze trzy minuty i będzie równo miesiąc od urodzin Niall'a, który podarował mi prezent... Muszę i mam go dzisiaj otworzyć!
*13 października, 5.22*
Harry jeszcze śpi, to dobry czas żeby otworzyć prezent. Taaaak... Ja i Harry... Chodzimy ze sobą? Można to tak ująć... 
"Gdybym wtedy wiedziała co mnie czeka, nigdy bym nie otwierała tej cholernej paczki!"
Zeszłam do kuchni po nóż po czym z powrotem  podreptałam na górę, ale tym razem weszłam do swojego pokoju, a nie do pokoju Hazzy(zazwyczaj śpimy w jego pokoju). Wzięłam paczkę w ręce i dokładnie ją obejrzałam, była średnim prawie płaskim prostokącikiem, który tylko czekał na otworzenie go... Użyłam noża i paczuszka już była otwarta. Wyjęłam z niej list i jakieś pudełko z tabletkami... 
Zaczęłam cicho czytać list
                                                          "Droga Alex
 jeśli to czytasz jest właśnie 13 października, a Ciebie zżera ciekawość co jest tutaj napisane... Przejdę do rzeczy, jak pewnie widziałaś w paczce znajduje się pudełko z tabletkami, ale to nie takie zwykłe tabletki, to tabletki antykoncepcyjne. "Czemu?" -zapytasz. Otóż Ty i Harry jesteście ze sobą, a moim obowiązkiem moją pracą jest robić wokół was wielki szum. Nadal jak się domyślam nie wiesz po co te tabletki... 
   Masz je rozkładać wszędzie, w kuchni, w pokoju, a nawet toalecie, tak aby Harry zauważył, że się zabezpieczasz, to będzie dla niego sygnał byście TO zrobili, no wiesz... A więc jak się domyślasz zajdziesz w ciąże i powiesz to całemu światu w swoje urodziny, będzie duży szum, a ja będę miał dalej pracę. Harry już dawno opowiadał, że chciałby mieć z tobą dzieci, wziąć ślub i bla, bla, bla... Więc korzystaj! Mam dla Ciebie wskazówkę, niech już dziś tabletki leż..."
Nagle do pokoju wszedł Harry
-Już nie śpisz kochanie?-zapytał opierając się o framugę drzwi
-Zaraz pójdę dalej spać, musiałam coś kupić...-powiedziałam chowając nie do końca przeczytany list pod kołdrę, a pudełko tabletek pod poduszki
-Okey, czekam...-posłał mi zalotny uśmiech i wyszedł z pokoju
Powróciłam do lektury
"...niech już dziś tabletki leżą na szafce nocnej i na blacie, będzie szybsza reakcja... Nie martw się jak to będzie, bo tylko pogorszysz sprawę, wiedz, że to jest ważne Alexa, pamiętaj, możesz zawsze na mnie liczyć, zadzwonię do Harry'ego koło 12.30 i zapytam co tam u Was, on da mi później ciebie, a ty... Ty odpowiesz mi czy postępujesz zgodnie z planem, a później mów dość głośno go telefonu "Jaką ja mam na niego wielką ochotę!".                                                                                             Mam nadzieję, że posłuchasz...
                                                                                                Niall      "
 Westchnęłam cicho i zaczęłam wcielać w życie plan Horan'a. Porozkładałam tabletki wszędzie, nawet w pokoju Harry'ego. Postawiłam obok nich wodę tak żeby to wyglądało prawdziwie i położyłam się dalej spać... 
*Ranek, 9.27*
Obudziłam się obok przyglądającemu mi się Harry'emu. Podniosłam się tak samo jak on i uśmiechnęłam się słodko
-Alex... Mam dość... Intymne pytanie...-zaczął delikatnie chłopak
-Słucham-wiedziałam o co chce zapytać, ale udawałam zamyśloną
-Czy ty chcesz... No bo obok stoją tabletki i pomyślałem, że to te... Iiii...-nie dałam mu dokończyć tylko wpiłam mu się w wargi
Dalej potoczyło się samo... On zdjął ze mnie swoją starą koszulkę, a ja w odpowiedzi cicho zamruczałam... Oboje byliśmy w samych bokserkach(on męskich ja takich dla dziewczyn). Chłopak świetnie sobie poradził ze zdjęciem ich i już był blisko tego co najważniejsze w taki inicjatywach kiedy
-Harry... Ja nigdy...-chłopak tym razem nie dał mi dokończyć i pocałował mnie delikatnie wchodząc we mnie
Był taki delikatny... Po nie długim czasie chłopak zmienił swoje tempo i wtedy szczytowa chwila zbliżała się co raz bardziej... Jedno przez drugie jęczało imię ukochanej osoby... 
To stało się tak szybko... Opadł obok mnie na łóżko i pocałował mnie w usta, tak namiętnie jak jeszcze nigdy...
-Kocham Cię Alex, a to tylko udowadnia moje uczucia do Ciebie-przysunął mnie bliżej siebie i delikatnie zaczął jeździć dłoniom po moim nagim ciele
-Ja... Ja Ciebie też kocham Hazz-przytuliłam się do jego torsu
Nie spaliśmy tylko omawialiśmy swoje plany na przyszłość, czułam się dziwnie, nie pytałam o to co najważniejsze, do czasu
-Harry... Chciałbyś mieć dziecko?-zapytałam delikatnie
-Oczywiście, ale nie teraz, jesteśmy mało odpowiedzialni, nie dalibyśmy rady...-powiedział, a w moich oczach zebrały się łzy 
Szybko je starłam, zamknęłam oczy i sapnęłam
-Wszystko Okey?-zapytał po chwili
-Tak, jestem zmęczona...-odwróciłam się do niego tyłem
"Miałam wtedy nadzieję, że nie zaszłam w ciążę, po co ja w ogóle słuchałam Niall'a?! Jaka ja byłam głupia!

1 komentarz:

  1. No była trochę głupia...;)
    Super rozdział,czekam na następny!

    Zapraszam do siebie:

    saveyoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń