Zamknęłam oczy zdesperowana i zasnęłam.
*Siedziałam na ławce, pod drzewem gdzie wyryte w sercu były inicjały "H+A", uśmiechnęłam się i spojrzałam na dom, nie znany mi dom... Usłyszałam piski i śmiechy, jakby małych dzieci
-Psestań Tomi! Hahah-na trawie leżała dwójka dzieci, chłopiec trzymał w rączce czekoladkę i smarował dziewczynce buźkę-Mamusiu! Tomi mi dokucza!-dziewczyna podbiegła do mnie i przytuliła się do moich nóg
Zaraz... Czy ona nazwała mnie mamą?!
-Co się stało rybko?-zapytałam czule głaskając jej brązowe loczki, Harry takie miał
-Bo tatuś dał nam po czekoladce, a Tomi mnie swoją smaruje-dziewczynka pokazała mi buźkę, cała była w mlecznej czekoladzie
-No dobrze kochanie, idziemy umyć buźkę i znaleźć tatusia-uśmiechnęłam się i chwyciłam rączkę dziewczynki
-A Tomi?-zapytała wskazując na równie upaćkanego chłopca
Uśmiechnęłam się i podeszłam do chłopca biorąc go na ręce
-Idziemy się myjać!-weszliśmy w głąb domu, nie znałam budynku więc weszłam do pierwszego, lepszego pomieszczenia i jak się okazało była to kuchnia
Przy blacie zauważyłam jakiegoś mężczyznę, miał loki zaczesane do tyłu i chustkę na nich, miał koszulę w kratę i rurki, przypominał mi Harry'ego...
-Już jesteście?-zapytał zachrypniętym głosem odwracając się w moją stronę, to był Harry!
-Taaak... Zaczęli bitwę na czekoladki-uśmiechnęłam się
Chłopak odstawił talerze na blat i wziął ode mnie chłopczyka, na jednej ręce miał synka, a drugą złapał moją dłoń. Poprowadził nas do łazienki. Chłopca postawił na ziemi i obrócił mnie w swoją stronę
-Mrr... No i jak ty się zajmujesz dziećmi?-zaśmiał się i złożył na mojej szyi jeden pocałunek po drugim
-Chyba zasnęłam... Ale to ty dałeś im czekoladki...-mruknęłam i wsunęłam palce we włosy chłopaka
-Zwalasz wszystko na swojego seksi męża?-pocałował mnie namiętnie nie dając czasu na odpowiedź
Czyli: Jestem żoną Harry'ego i mam z nim dzieci?! No jeszcze tak popierdolonego snu nie miałam!!!
Odkleiliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na dzieci chlapiące się wodą... Z toalety?!
Szybko odkręciłam wodę w wannie i nalałam dziecięcego płynu do kąpieli. Harry rozebrał dzieci i zaczął wsadzać ich do wanny... Dzieci chlapały się i śmiały, oh... jak słodko!
-No, koniec myjania, zaraz będziemy jeść!-uśmiechnęłam się i wytarłam słodką dwójkę, ubraliśmy ich w takie same szlafroczki, żabko, papugo, misie.
Delikatnie mokre włosy dziewczynki wyprostowały się
-Darcy, miałaś pilnować Tom'a-powiedział Harry łaskocząc dziewczynkę po gołych stópkach
-Ale to Tomi zaczął!-zaczęła się śmiać
Czyli dziewczynka to Darcy, a chłopiec to Tom! Zawsze chciałam tak nazwać dzieci...
-Dobra idziemy jeść!-powiedziałam i zaprowadziłam rodzinkę do kuchni. Dalsza część się rozmazała, ale zaraz potem wyostrzyła się i zobaczyłam, że siedzimy całą rodziną pod drzewem i tulimy się
-Kocham Cię Alex i cieszę się, że mamy dwójkę wspaniałych dzieci, pamiętaj-jedyne co pamiętam to pocałunek*
Otworzyłam oczy. Sen, to tylko sen... No przecież! Przecież nic takiego nie stałoby się naprawdę! Odwróciłam się w stronę chłopaka z lokami i mimowolnie uśmiechnęłam się. Chłopak miał zamknięte oczy i spowolniony oddech, spał... Spojrzałam na zegar 11.50... Westchnęłam i zaczęłam jeździć dość długim paznokciem po jego opalonej, całej w tatuażach ręce. Uśmiechnął się, ale nie otworzył oczu. Uśmiechnęłam się i złożyłam pocałunek na jego ustach... Po mojej głowie błądziły słowa Hazzy ze snu "Cieszę się, że mamy dwójkę wspaniałych dzieci" Może jednak Harry tego chce? Niee... Pomyłka!
-Harry, obudź się-zjechałam ręką na jego klatę, poruszył się, a po chwili otworzył oczy i mogłam podziwiać jego szafirowe oczka
-Kocham Cię-szepnął całując moją szyję-Miałem zajebisty sen...-zaczął i objął mnie w talii
-Tak?-uśmiechnęłam się-Jaki?-zainteresowałam się i oparłam dłoń na jego po tatuowanej klacie(znów)
-Byłem w jakiejś kuchni, robiłem chyba sos do spaghetti, przyszłaś Ty, byłem pewny, że to ty, miałaś na ręce jakiegoś chłopca, wydawało mi się, że nazywał się Tom więc tak powiedziałem, za rękę trzymałaś dziewczynkę, Darcy, zawsze chciałem tak nazwać córkę, byli cali w czekoladzie więc poszliśmy ich wykąpać i się całowaliśmy, w łazience, a potem ubrałaś ich w takie fajne szlafroczki z tymi...-przerwał
-Żabko, papugo, misiami?-zaśmiałam się, a chłopak pokiwał głową-Niech zgadnę, później wszystko się rozmazało zaraz po tym jak zeszliśmy do kuchni, a potem wyostrza się to wieczorem, pod drzewem, tulimy się...-uśmiechnęłam się
-Tak... I ja powiedziałem... Kocham Cię...-zaczął szlochać
Da fuck? A temu co?
-Co jest Hazz?-zapytałam scałowując jego łzy
-Dotarło do mnie, chcę dzieci, jak patrzyłem na ciebie i tą dwójkę szkrabów to... Po prostu miałem ochotę zostać tam na zawsze, to był cudny widok...-pocałował mnie
Słodko... "Nie wiem czy dobrze zrobiłam rozkładając tabletki, ale wiem jedno, on teraz tego chce, on chce dziecka!"
*************************************************************************************
Naszło mnie na taki ze snami, miałam podobny, ale z moim chłopakiem xd, znów jestem chora! O lel... Tak swoją drogą, jak ja kocham dzieci! Bye~Rainbow C=
poniedziałek, 27 października 2014
poniedziałek, 20 października 2014
Dwa blogi?!
A więc... Wena do nowego bloga znalazła się w szkole na w-f'ie(nie ćwiczyłam) i zaczęłam blogować. Jest jeden rozdział(edytuję go jeszcze w tym tygodniu i będzie dłuższy), blog dla ludzi o mocnych nerwach(mam nadzieję, że uda mi się go takim uczynić) Zapraszam na julie-marcel-brutal-story.blogspot.com Tak poza tematem Maga odpadł z Top Model! Hahaha nie zanudzam, rozdział i tam i tu w sobotę(tutaj 9, a tam 2)
Lots of Love(LoL) Rainbow<3
Lots of Love(LoL) Rainbow<3
niedziela, 12 października 2014
Rozdział 8
*UWAGA! Ten rozdział może zawierać śladowe ilości zboczenia!
Obudziłam się wtulona w tors Harry'ego, czułam się nieswojo ponieważ nie pamiętałam nic, ani naszego pocałunku, ani tego, że zasnęliśmy w jednym łóżku
-Witaj, księżniczko-pocałował mnie w szyję, a jego dłoń spoczęła na moich biodrach
-Hej Harry-sapnęłam lekko spięta
-Co się stało.-zapytał troskliwie
-Nic prócz tego, że nic nie pamiętam-szepnęłam delikatnie
Delikatnie obrócił mnie w swoją stronę i spojrzał w moje oczy
-No to Cię uświadomię-uśmiechnął się i pocałował mnie w usta
Oddałam pocałunek, a urywki imprezy pokazywały mi się przed oczami
Kocham go od samych początków, ale czy nie jestem kolejną panienką do przelecenia?
Obudziłam się wtulona w tors Harry'ego, czułam się nieswojo ponieważ nie pamiętałam nic, ani naszego pocałunku, ani tego, że zasnęliśmy w jednym łóżku
-Witaj, księżniczko-pocałował mnie w szyję, a jego dłoń spoczęła na moich biodrach
-Hej Harry-sapnęłam lekko spięta
-Co się stało.-zapytał troskliwie
-Nic prócz tego, że nic nie pamiętam-szepnęłam delikatnie
Delikatnie obrócił mnie w swoją stronę i spojrzał w moje oczy
-No to Cię uświadomię-uśmiechnął się i pocałował mnie w usta
Oddałam pocałunek, a urywki imprezy pokazywały mi się przed oczami
Kocham go od samych początków, ale czy nie jestem kolejną panienką do przelecenia?
Kiedy "odlepiliśmy" się od siebie wstałam i ruszyłam do łazienki. Moje potargane włosy starałam się rozczesać szczotką znalezioną przy umywalce, a rozmazany makijaż zmyć za pomocą wacika(znajdował się on w szafce pod umywalką) i wody. Nie było źle, zawsze mogło być gorzej... Był jeden problem, moje ubrania z imprezy nie nadawały się do noszenia, były pogniecione i pachniały alkoholem, jednym słowem ohyda. Weszłam do pokoju, a mój "Ukochany" siedział na łóżku i składał moje wczorajsze ubrania, miłe...
-Harry, nie musisz po mnie sprzątać, dam radę!-usiadłam obok niego i delikatnie cmoknęłam go w policzek
-Tak długo siedziałaś w łazience, że aż zaczęło mi się nudzić, poza tym za 30 minut jedziemy do domu-uśmiechnął się
-A nie możemy sobie zrobić takiego małego, dnia wolnego i zostać u Niall'a, taki odpoczynek dobrze nam zrobi Hazz...-moje usta znajdowały się na wysokości jego ucha
-Pomyślę-odgarnął włosy z mojej twarzy
-Okey...-spojrzałam na jego idealnie wyrzeźbiony tors-Będziesz tak chodził cały dzień?-zapytałam po chwili
-A co?-spojrzał na mnie przygryzając wargę
-Bo nie mam w czym chodzić...-uśmiechnęłam się
-Eh...-podniósł się zrezygnowany i podał mi swoją koszulkę leżącą na szafce
-Zawiodłam Cię?-zapytałam delikatnie
-Nie...-powiedział i pociągnął mnie do kuchni
Siedział tam Niall, Liam, Louis i Zayn, co dziwne nic nie jedli... Na ladzie leżała malutka paczuszka, a obok niej stała zgrzewka wody. Wyjęłam jedną butelkę i wypiłam połowę na raz...
-Widzę, że nasza Alex ma kaca!-zaśmiał się Malik
-Phi... Nie mam kaca!-usiadłam obok Horan'a i wypiłam drugie pół butelki
-Jaaasne...-powiedzieli sarkastycznie wszyscy razem
-Alexa, mam Ci coś do powiedzenia, na osobności-powiedział Niall i pociągnął mnie do salonu przy okazji biorąc paczkę do ręki
Posadził mnie na kanapie po czym usiadł obok i wręczył mi paczkę...
-Słuchaj, to taki wczesny prezent z okazji twoich urodzin-uśmiechnął się
Już miałam otworzyć paczuszkę kiedy usłyszałam
-Poczekaj, na miesiąc możesz ją otworzyć, wtedy będzie idealny czas na to co tam napisałem-położył paczkę obok mnie
Uśmiechnęłam się i przytuliłam chłopaka, ale moja ciekawość nie dawała za wygraną...
Weszliśmy z powrotem do kuchni
-To co? Zamawiamy Pizze!-krzyknęłam równo z Niall'em i uśmiechnęłam się
*12 października, 24.57*
Jeszcze trzy minuty i będzie równo miesiąc od urodzin Niall'a, który podarował mi prezent... Muszę i mam go dzisiaj otworzyć!
*13 października, 5.22*
Harry jeszcze śpi, to dobry czas żeby otworzyć prezent. Taaaak... Ja i Harry... Chodzimy ze sobą? Można to tak ująć...
"Gdybym wtedy wiedziała co mnie czeka, nigdy bym nie otwierała tej cholernej paczki!"
Zeszłam do kuchni po nóż po czym z powrotem podreptałam na górę, ale tym razem weszłam do swojego pokoju, a nie do pokoju Hazzy(zazwyczaj śpimy w jego pokoju). Wzięłam paczkę w ręce i dokładnie ją obejrzałam, była średnim prawie płaskim prostokącikiem, który tylko czekał na otworzenie go... Użyłam noża i paczuszka już była otwarta. Wyjęłam z niej list i jakieś pudełko z tabletkami...
Zaczęłam cicho czytać list
"Droga Alex
jeśli to czytasz jest właśnie 13 października, a Ciebie zżera ciekawość co jest tutaj napisane... Przejdę do rzeczy, jak pewnie widziałaś w paczce znajduje się pudełko z tabletkami, ale to nie takie zwykłe tabletki, to tabletki antykoncepcyjne. "Czemu?" -zapytasz. Otóż Ty i Harry jesteście ze sobą, amoim obowiązkiem moją pracą jest robić wokół was wielki szum. Nadal jak się domyślam nie wiesz po co te tabletki...
Masz je rozkładać wszędzie, w kuchni, w pokoju, a nawet toalecie, tak aby Harry zauważył, że się zabezpieczasz, to będzie dla niego sygnał byście TO zrobili, no wiesz... A więc jak się domyślasz zajdziesz w ciąże i powiesz to całemu światu w swoje urodziny, będzie duży szum, a ja będę miał dalej pracę. Harry już dawno opowiadał, że chciałby mieć z tobą dzieci, wziąć ślub i bla, bla, bla... Więc korzystaj! Mam dla Ciebie wskazówkę, niech już dziś tabletki leż..."
Nagle do pokoju wszedł Harry
-Już nie śpisz kochanie?-zapytał opierając się o framugę drzwi
-Zaraz pójdę dalej spać, musiałam coś kupić...-powiedziałam chowając nie do końca przeczytany list pod kołdrę, a pudełko tabletek pod poduszki
-Okey, czekam...-posłał mi zalotny uśmiech i wyszedł z pokoju
Powróciłam do lektury
"...niech już dziś tabletki leżą na szafce nocnej i na blacie, będzie szybsza reakcja... Nie martw się jak to będzie, bo tylko pogorszysz sprawę, wiedz, że to jest ważne Alexa, pamiętaj, możesz zawsze na mnie liczyć, zadzwonię do Harry'ego koło 12.30 i zapytam co tam u Was, on da mi później ciebie, a ty... Ty odpowiesz mi czy postępujesz zgodnie z planem, a później mów dość głośno go telefonu "Jaką ja mam na niego wielką ochotę!". Mam nadzieję, że posłuchasz...
Niall "
Westchnęłam cicho i zaczęłam wcielać w życie plan Horan'a. Porozkładałam tabletki wszędzie, nawet w pokoju Harry'ego. Postawiłam obok nich wodę tak żeby to wyglądało prawdziwie i położyłam się dalej spać...
*Ranek, 9.27*
Obudziłam się obok przyglądającemu mi się Harry'emu. Podniosłam się tak samo jak on i uśmiechnęłam się słodko
-Alex... Mam dość... Intymne pytanie...-zaczął delikatnie chłopak
-Słucham-wiedziałam o co chce zapytać, ale udawałam zamyśloną
-Czy ty chcesz... No bo obok stoją tabletki i pomyślałem, że to te... Iiii...-nie dałam mu dokończyć tylko wpiłam mu się w wargi
Dalej potoczyło się samo... On zdjął ze mnie swoją starą koszulkę, a ja w odpowiedzi cicho zamruczałam... Oboje byliśmy w samych bokserkach(on męskich ja takich dla dziewczyn). Chłopak świetnie sobie poradził ze zdjęciem ich i już był blisko tego co najważniejsze w taki inicjatywach kiedy
-Harry... Ja nigdy...-chłopak tym razem nie dał mi dokończyć i pocałował mnie delikatnie wchodząc we mnie
Był taki delikatny... Po nie długim czasie chłopak zmienił swoje tempo i wtedy szczytowa chwila zbliżała się co raz bardziej... Jedno przez drugie jęczało imię ukochanej osoby...
To stało się tak szybko... Opadł obok mnie na łóżko i pocałował mnie w usta, tak namiętnie jak jeszcze nigdy...
-Kocham Cię Alex, a to tylko udowadnia moje uczucia do Ciebie-przysunął mnie bliżej siebie i delikatnie zaczął jeździć dłoniom po moim nagim ciele
-Ja... Ja Ciebie też kocham Hazz-przytuliłam się do jego torsu
Nie spaliśmy tylko omawialiśmy swoje plany na przyszłość, czułam się dziwnie, nie pytałam o to co najważniejsze, do czasu
-Harry... Chciałbyś mieć dziecko?-zapytałam delikatnie
-Oczywiście, ale nie teraz, jesteśmy mało odpowiedzialni, nie dalibyśmy rady...-powiedział, a w moich oczach zebrały się łzy
Szybko je starłam, zamknęłam oczy i sapnęłam
-Wszystko Okey?-zapytał po chwili
-Tak, jestem zmęczona...-odwróciłam się do niego tyłem
"Miałam wtedy nadzieję, że nie zaszłam w ciążę, po co ja w ogóle słuchałam Niall'a?! Jaka ja byłam głupia!
-Harry, nie musisz po mnie sprzątać, dam radę!-usiadłam obok niego i delikatnie cmoknęłam go w policzek
-Tak długo siedziałaś w łazience, że aż zaczęło mi się nudzić, poza tym za 30 minut jedziemy do domu-uśmiechnął się
-A nie możemy sobie zrobić takiego małego, dnia wolnego i zostać u Niall'a, taki odpoczynek dobrze nam zrobi Hazz...-moje usta znajdowały się na wysokości jego ucha
-Pomyślę-odgarnął włosy z mojej twarzy
-Okey...-spojrzałam na jego idealnie wyrzeźbiony tors-Będziesz tak chodził cały dzień?-zapytałam po chwili
-A co?-spojrzał na mnie przygryzając wargę
-Bo nie mam w czym chodzić...-uśmiechnęłam się
-Eh...-podniósł się zrezygnowany i podał mi swoją koszulkę leżącą na szafce
-Zawiodłam Cię?-zapytałam delikatnie
-Nie...-powiedział i pociągnął mnie do kuchni
Siedział tam Niall, Liam, Louis i Zayn, co dziwne nic nie jedli... Na ladzie leżała malutka paczuszka, a obok niej stała zgrzewka wody. Wyjęłam jedną butelkę i wypiłam połowę na raz...
-Widzę, że nasza Alex ma kaca!-zaśmiał się Malik
-Phi... Nie mam kaca!-usiadłam obok Horan'a i wypiłam drugie pół butelki
-Jaaasne...-powiedzieli sarkastycznie wszyscy razem
-Alexa, mam Ci coś do powiedzenia, na osobności-powiedział Niall i pociągnął mnie do salonu przy okazji biorąc paczkę do ręki
Posadził mnie na kanapie po czym usiadł obok i wręczył mi paczkę...
-Słuchaj, to taki wczesny prezent z okazji twoich urodzin-uśmiechnął się
Już miałam otworzyć paczuszkę kiedy usłyszałam
-Poczekaj, na miesiąc możesz ją otworzyć, wtedy będzie idealny czas na to co tam napisałem-położył paczkę obok mnie
Uśmiechnęłam się i przytuliłam chłopaka, ale moja ciekawość nie dawała za wygraną...
Weszliśmy z powrotem do kuchni
-To co? Zamawiamy Pizze!-krzyknęłam równo z Niall'em i uśmiechnęłam się
*12 października, 24.57*
Jeszcze trzy minuty i będzie równo miesiąc od urodzin Niall'a, który podarował mi prezent... Muszę i mam go dzisiaj otworzyć!
*13 października, 5.22*
Harry jeszcze śpi, to dobry czas żeby otworzyć prezent. Taaaak... Ja i Harry... Chodzimy ze sobą? Można to tak ująć...
"Gdybym wtedy wiedziała co mnie czeka, nigdy bym nie otwierała tej cholernej paczki!"
Zeszłam do kuchni po nóż po czym z powrotem podreptałam na górę, ale tym razem weszłam do swojego pokoju, a nie do pokoju Hazzy(zazwyczaj śpimy w jego pokoju). Wzięłam paczkę w ręce i dokładnie ją obejrzałam, była średnim prawie płaskim prostokącikiem, który tylko czekał na otworzenie go... Użyłam noża i paczuszka już była otwarta. Wyjęłam z niej list i jakieś pudełko z tabletkami...
Zaczęłam cicho czytać list
"Droga Alex
jeśli to czytasz jest właśnie 13 października, a Ciebie zżera ciekawość co jest tutaj napisane... Przejdę do rzeczy, jak pewnie widziałaś w paczce znajduje się pudełko z tabletkami, ale to nie takie zwykłe tabletki, to tabletki antykoncepcyjne. "Czemu?" -zapytasz. Otóż Ty i Harry jesteście ze sobą, a
Masz je rozkładać wszędzie, w kuchni, w pokoju, a nawet toalecie, tak aby Harry zauważył, że się zabezpieczasz, to będzie dla niego sygnał byście TO zrobili, no wiesz... A więc jak się domyślasz zajdziesz w ciąże i powiesz to całemu światu w swoje urodziny, będzie duży szum, a ja będę miał dalej pracę. Harry już dawno opowiadał, że chciałby mieć z tobą dzieci, wziąć ślub i bla, bla, bla... Więc korzystaj! Mam dla Ciebie wskazówkę, niech już dziś tabletki leż..."
Nagle do pokoju wszedł Harry
-Już nie śpisz kochanie?-zapytał opierając się o framugę drzwi
-Zaraz pójdę dalej spać, musiałam coś kupić...-powiedziałam chowając nie do końca przeczytany list pod kołdrę, a pudełko tabletek pod poduszki
-Okey, czekam...-posłał mi zalotny uśmiech i wyszedł z pokoju
Powróciłam do lektury
"...niech już dziś tabletki leżą na szafce nocnej i na blacie, będzie szybsza reakcja... Nie martw się jak to będzie, bo tylko pogorszysz sprawę, wiedz, że to jest ważne Alexa, pamiętaj, możesz zawsze na mnie liczyć, zadzwonię do Harry'ego koło 12.30 i zapytam co tam u Was, on da mi później ciebie, a ty... Ty odpowiesz mi czy postępujesz zgodnie z planem, a później mów dość głośno go telefonu "Jaką ja mam na niego wielką ochotę!". Mam nadzieję, że posłuchasz...
Niall "
Westchnęłam cicho i zaczęłam wcielać w życie plan Horan'a. Porozkładałam tabletki wszędzie, nawet w pokoju Harry'ego. Postawiłam obok nich wodę tak żeby to wyglądało prawdziwie i położyłam się dalej spać...
*Ranek, 9.27*
Obudziłam się obok przyglądającemu mi się Harry'emu. Podniosłam się tak samo jak on i uśmiechnęłam się słodko
-Alex... Mam dość... Intymne pytanie...-zaczął delikatnie chłopak
-Słucham-wiedziałam o co chce zapytać, ale udawałam zamyśloną
-Czy ty chcesz... No bo obok stoją tabletki i pomyślałem, że to te... Iiii...-nie dałam mu dokończyć tylko wpiłam mu się w wargi
Dalej potoczyło się samo... On zdjął ze mnie swoją starą koszulkę, a ja w odpowiedzi cicho zamruczałam... Oboje byliśmy w samych bokserkach(on męskich ja takich dla dziewczyn). Chłopak świetnie sobie poradził ze zdjęciem ich i już był blisko tego co najważniejsze w taki inicjatywach kiedy
-Harry... Ja nigdy...-chłopak tym razem nie dał mi dokończyć i pocałował mnie delikatnie wchodząc we mnie
Był taki delikatny... Po nie długim czasie chłopak zmienił swoje tempo i wtedy szczytowa chwila zbliżała się co raz bardziej... Jedno przez drugie jęczało imię ukochanej osoby...
To stało się tak szybko... Opadł obok mnie na łóżko i pocałował mnie w usta, tak namiętnie jak jeszcze nigdy...
-Kocham Cię Alex, a to tylko udowadnia moje uczucia do Ciebie-przysunął mnie bliżej siebie i delikatnie zaczął jeździć dłoniom po moim nagim ciele
-Ja... Ja Ciebie też kocham Hazz-przytuliłam się do jego torsu
Nie spaliśmy tylko omawialiśmy swoje plany na przyszłość, czułam się dziwnie, nie pytałam o to co najważniejsze, do czasu
-Harry... Chciałbyś mieć dziecko?-zapytałam delikatnie
-Oczywiście, ale nie teraz, jesteśmy mało odpowiedzialni, nie dalibyśmy rady...-powiedział, a w moich oczach zebrały się łzy
Szybko je starłam, zamknęłam oczy i sapnęłam
-Wszystko Okey?-zapytał po chwili
-Tak, jestem zmęczona...-odwróciłam się do niego tyłem
"Miałam wtedy nadzieję, że nie zaszłam w ciążę, po co ja w ogóle słuchałam Niall'a?! Jaka ja byłam głupia!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
